Recenzja stroju kąpielowego Moiess 08.08.2018

Wakacyjny szał na kupowanie strojów kąpielowych już powoli dobiega końca, jednak dla tych z Was,które planują zakup stroju Moiess mam kilka przydatnych informacji.

Strój który Wam zaraz pokażę kupiłam w zeszłym roku przed wyjazdem do Egiptu. Od kiedy tylko usłyszałam, że Jess rusza ze swoją marką śledziłam jej poczynania i byłam wierną fanką. Zobaczywszy estetykę i ilość pracy włożonej w to przedsięwzięcie wiedziałam od początku — pierwszy drop będzie mój!

Kiedy ten nastąpił siedziałam wiernie przed ekranem nie znając jeszcze cen i czekając na huczne odpalenie strony. Kiedy tylko zobaczyłam na stronie mój upatrzony, jednoczęściowy beżowy strój Tuula, szybko przerzuciłam go do koszyka i modląc się o brak 4go zawieszenia strony przeszłam do płatności. Cena tego stroju (tj. 359,00zł) w tym momencie nie wydawała mi się tak przerażająca. Pomyślałam, że taki zakup przed wakacjami do dobra inwestycja. Teraz wiem, że gdybym poczekała 2 dni — nie zdecydowałabym się na ten zakup. Ach ten marketing…;)

strój Tuula Moiess

Przejdźmy jednak do zasadniczego pytania  — Czy warto ten strój kupić? Wszystko zależy od punkt patrzenia, dlatego zamiast odpowiedzi podam Wam 6 wad i zalet kupna


Zacznijmy od zalet:

1. Estetyka

Oczywiście gusta są różne, moim zdaniem stroje te są w większości jednak tak proste, że do trafiają do sporego grona miłośników klasyki.  

Pierwsza rzecz, która mnie urzekła. Zarówno modele dwuczęściowe: Oahu i Hola jak i jednoczęściowy Tuula są modne teraz i będą modne za 10 lat.

2. Kolorystyka

Sprawia, że kolekcje te trafiają już nie tylko do grona miłośników klasyki, ale również wielbicieli najnowszych trendów i minimalizmu. Nie znajdziemy tu dziwnych (jak na większości strojów) wakacyjnych wzorów, krzykliwych połączeń kolorystycznych, czy błyszczących dodatków. No i co najważniejsze — biały, czarny czy cielisty strój kąpielowy sprawdzi się także jako dodatek do codziennej stylizacji. Przykład takiego użycia przeze mnie stroju Tuula znajdziecie TUTAJ.

3. Polska produkcja

Bardzo cenię sobie Polskie marki! Nie tylko wspierają one nasz rodziny przemysł modowy, ale także dają gwarancję jeżeli chodzi o warunki pracy osób je produkujących. Jest to jeden z pierwszych powodów, które są w stanie przekonać mnie do wyższej ceny produktu. Wolę wydać 400zł na strój który został uszyty w Polsce, przez dostawcę/szwaczki, które gdyby ktoś się uparł, można byłoby sprawdzić, aniżeli na strój za 200zł z Zary, które warunków szycia nie trzeba sprawdzać bo są nam wszystkich chyba znane…

4. Dostępność cały rok

Niestety nie należę jeszcze do grona osób jeżdżących 3 razy w ciągu roku na wakacje, ale myślę, że dla wielu, którzy wybierają się do ciepłych krajów poza sezonem ten punkt jest bardzo ważny. 

5. Pakowanie

Bardzo doceniam to jak dostarczany jest produkt kupiony online. Nikt nie wie tego tak dobrze jak blogerka, które dostała już tysiące paczek od najlepszych marek na świecie. Widać, że Jessica przełożyła tę wiedzę na własną markę i wraz z jej teamem  przyłożyli się do tej kwestii. 

W eleganckim markowym pudełeczku oprócz stroju znajdziemy materiałowy woreczek z logiem, który jak potem zobaczycie (pkt. 4 w sekcji minusów) będzie bardzo przydatny, oraz zdjęcie z kampanii z podziękowaniem za zakup. Wszystko w pięknej, spójnej kolorystyce.

przesyłka stroju Moiess
Wybaczcie jakość ale musiałam posłużyć się zrzutem z Instagrama.

Opinia Moiess

Niestety jak już wiecie ze wstępu zakup stroju Moiess ma tez wady. Oto największe z nich:


1. Cena

Chyba najbardziej oczywista z wad. 400zł za strój (tylko kosztuje obecnie najdroższy model Ibiza) była i jest dla wielu zaporową. Ja sama przygotowując się do zakupu odłożyłam na mój upatrzony model 250zł i byłam pewna…że tyle wystarczy. Przyznam się Wam jednak, że gdyby nie kolejne 4 punkty tej listy byłabym w stanie taką cenę jeszcze raz na niego przeznaczyć. Ale 340zł za model Bali, czy 500zł za jeden z prostszych strojów dwuczęściowych to dla mnie spora przesada. 

2. Krój

Na pierwszy rzut oka kroje są piękne. Proste i klasyczne — to pewne. Niestety uważam, że są niedopracowane jeżeli chodzi o konstrukcję. Ewidentnie formy były stworzone na bardzo konkretną sylwetkę. Dowód? — w pkt 4. oraz na instagramie. Wystarczy, że przejrzycie zdjęcia zdjęcia ohasztagowne nazwą marki, a znajdziecie masą przykładów gdzie strój bardzo marszczy się tam gdzie nie powinien, albo co bardzo widoczne na przykładzie modelu który mam — jest bardzo naciągnięty, jak gdyby był za krótki. 


3. Podszycie

Kiedy tylko odkryłam, że wewnętrzna część stroju wywija się na zewnątrz widziałam, że nic z tego nie będzie…Pomijając, że na prawdę źle to wygląda — w momencie kiedy wydarza się w okolicy biustu odbiera też pewność, że zaraz nic niechcianego nam nie "wyskoczy". Oczywiście taka sytuacja to wina wcześniej wspomnianej konstrukcji lub/oraz materiału.

Żeby czuć się pewnie i schować wywijające się części ubierając strój jako body (zdjęcie poniżej) musiałam podkleić cały dekold taśmą do stylizacji.

4. Rozmiarówka

Kurczaki…Szczypiorkiem nie jestem, ale miej więcej wiecie ja wyglądam — rozmiar s/m i 166cm wzrostu. Moim problemem przy strojach był zawsze jednak rozmiar biustu. Dlatego kupując strój Moiess zapoznałam się z rozmiarówką i postanowiłam zamówić rozmiar L. Wolę bowiem w stroju kąpielowym czuć się pewnie, a poza tym zawsze mogłam wymienić szybko a rozmiar mniejszy. Jak wielkie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że Rozmiar L jest…Za mały! I tu pojawia się ponownie kwestia kroju. Jak wcześniej napisałam nie należę do największych osób, więc niewciśnięcie się w te rozmiar trochę mnie zdziwiło. Cały strój zdaje się być za krótki, a wiązanie które rzekomo miało zbierać biust tylko zniekształca strój i brzydko ściąga materiał.

P.S Pomimo, schudnięcia od czasu zakupu — dalej nie mogę go nosić. 

5. Materiał

No i skoro już o materiale mowa. Ja wszystko rozumiem, ale żeby materiał zniszczył się po dwóch ubraniach?! W tym poście widzicie oba przypadki noszenia go — ubranie jako body oraz wskoczenie w im do basenu. I bądźmy szczerzy — oprócz leżenia na tym kółku i "pozowania" nie robiłam w nim nic więcej bo w momencie kiedy tylko zanurzałam się w wodzie, niektóre części mojego ciała zdawały się nie zdawać sobie w ogóle sprawy z obecności kostiumu i zaczynały żyć swoim życiem. Dobrze, że na basenie byliśmy sami… ^^

Owe zadarcia/przetarcia widzicie na ostatnich zdjęciach w tym poście. Pierw biłam się w pierś, że może to ja coś źle zrobiłam. Ale on nawet nie był prany! Ubrany tylko do 2 zdjęć…Nie miał styczności z morską wodą. No halo… Czasem strój kupiony w ciuchbudzie wygląda lepiej bo 50 ubraniach i praniach.

Moiess Opinie

Tak, wiem. Na wszystkich zdjęciach się wyginam. Wybaczcie, ale te kiedy siedzę prosto nie mogą ujrzeć światła dziennego^^

Beżowy strój kąpielowy Tuula

Tuula Moiess

Strój kąpielowy jako body

A jakie Wy macie doświadczenia z tymi strojami?