Unboxing: Armani 26.04.2017

Dziś zapraszam Was na krótki unboxing kosmetyków Giorgio Armani. Ta część z Was, która obserwuje mnie na Insta Story (joannavicom) widziała na żywo makijaż nimi wykonany. 

Makijaż Armani nie jest dla każdego. Słynny projektant podchodzi do tworzenia kosmetyków w bardzo wyjątkowy sposób. Patrzy na nie jak na materiał. Podkłady mogą mieć zatem satynowe lub jedwabne wykończenie, a puder przypomina lekki plusz. Makijaż staje się bardzo trójwymiarowy, dlatego też nie uświadczycie w nim matów. Nawet puder posiada lekkie drobinki, które uniosą się na twarzy i dodają przestrzennego efektu.

Loose Powder Repack dostępny jest w 3 odcieniach. Ja używam tego najjaśniejszego. Stosuję go, kiedy nie potrzebuję mocnego krycia i chcę aby skóra pozostałą lekko rozświetlona.

Rouge d’Armani to klasyczna pomadka w sztyfcie w odcieniu 512. Wybrałam kolor dopasowany do mojego naturalnego odcienia ust, tak abym mogła jak najczęściej używać tej szminki. To co w niej najbardziej lubię — zamknięcie na magnes. Następna w kolejce czeka klasyczna czerwona.

To zdecydowanie mój faworyt! Tusz Eyes To Kill jest najlepszym tuszem jaki do tej pory miałam. Pięknie rozdziela rzęsy, nie pozostawia grudek i jest bardzo trwały. Jeżeli chodzi o techniczne strony — szczoteczka jest bardzo dobrej jakości. Zobaczymy jak z wydajnością. Póki co stosuję go codziennie.

Klasyczne już w ofercie Armaniego perfumy Si są nowoczesną interpretacją szyprowego zapachu. Są orzeźwiające, ale bardzo słodkie. Dla mnie- do noszenia tylko od czasu do czasu.